Studia czy zawodówka?

Ciągle słyszy się o bezrobociu, o młodych ludziach, którzy kończą szkołę i nie mogą znaleźć żadnej pracy, ani w swoim zawodzie, ani na produkcji, czy w markecie. Czym jest to spowodowane? Co zrobić, aby zmienić tę sytuację?

Najważniejsze zmiany powinny nastąpić w systemie nauczania dzieci i młodzieży. I nie chodzi tu tylko o studia, ale także o szkołę średnią. Dobrze by było, gdyby w każdej szkole pracowali doradcy zawodowi. Taki doradca zajmowałby się sprawdzaniem umiejętności uczniów i ich predyspozycji. Doradca badałby jaka wiedza jest najlepiej przyswajana przez danego ucznia. Przykładowo osoba, która nie jest prymusem w szkole, nie uczy się zbyt dobrze typowych szkolnych przedmiotów, może np. interesować się techniką, modelowaniem, mechaniką samochodową. Czemu nie dać takiej osobie szansy na rozwój i na dobrą pracę?

Niestety często rodzice nie są świadomi umiejętności swojego dziecka, posyłają je na studia, a taka edukacja na siłę nie przyniesie żadnych dobrych skutków. Warto dać szansę na rozwój uczniowi, dla którego problem stanowi geografia, czy język niemiecki, ale natomiast nie stanowi żadnego problemu napisanie prostego programu komputerowego czy samodzielne zbudowanie latarki. Po co posyłać dzieci na siłę do liceów ogólnokształcących, a potem na studia, skoro te dzieci nie chcą mieć wykształcenia wyższego, ale mogą np. mieć w ręku bardzo dobry, opłacalny fach.

Obecnie zdobycie wyższego wykształcenia nie jest trudne, a okazuje się, że ogromna ilość ludzi z magistrem nie potrafi odnaleźć się na rynku pracy, nie ma żadnych konkretnych umiejętności, w przeciwieństwie do wspomnianego wyżej ucznia, który mając zdolności, fach i wyuczony zawód, nigdy nie będzie cierpiał na brak pracy.