Antropologia

Antropologia to nauka o ludziach żyjących w społeczeństwie. Koncentruje ona swą
uwagę na tych cechach fizycznych i technikach wytwórczych, na tych konwencjach
i wartościach, które odróżniają daną społeczność od wszystkich innych, posiadających
różne od niej tradycje.
Cechą wyróżniającą antropologię spośród innych nauk społecznych jest to, że bierze
ona za przedmiot gruntownych swych studiów społeczeństwa inne niż nasze. Dla
jej celów są jednakowo ważne wszystkie społeczne zasady małżeństwa i rozmnażania,
nawet jeśli dotyczą one np. Dajaków nadmorskich, których społeczeństwo nie posiadało
historycznych powiązań z naszą cywilizacją. Dla antropologa nasze zwyczaje
i np. zwyczaje jakiegoś plemienia z Nowej Gwinei stanowią dwa możliwe schematy
społeczne, tyczące jednego wspólnego problemu, a jako antropolog winien on unikać
deprecjonowania jednego na korzyść drugiego. Antropolog interesuje się zachowaniem
ludzkim, ale nie takim, jakie kształtowała nasza tradycja, lecz ukształtowanym
przez wszelką tradycję. Interesuje się on szeroką gamą zwyczajów, które znaleźć
można w różnych kulturach, a jego zadaniem jest zrozumienie, jak kultury te zmieniają
się i różnicują, w jak różnorodnych formach wyrażają się oraz w jaki sposób zwyczaje
danego ludu funkcjonują w życiu poszczególnych, składających się nań jednostek.
[…]
Żaden człowiek nie patrzy nigdy na świat absolutnie czystym wzrokiem. Odbiera
go za pośrednictwem określonego zespołu zwyczajów, instytucji i sposobów myślenia.
Nawet w dociekaniach filozoficznych nie jest w stanie wyjść poza te stereotypy;
pojęcia prawdy i fałszu będą się ciągle dla niego wiązały z określonymi tradycyjnymi
odrębnościami. John Dewey stwierdził, że rola zwyczaju w kształtowaniu zachowania
się jednostki pozostaje do wpływu tej jednostki na zwyczaj tradycyjny w takim samym
stosunku, jaki zachodzi między pełnym słownictwem jej mowy ojczystej a tymi
słowami z jej dziecięcego języka, które weszły w skład mowy potocznej jej rodziny.
Kiedy bada się gruntownie systemy społeczne, które miały możność rozwinąć się auRuth
Benedict WZORY KULTURY
62
tonomicznie, ta przenośnia zamienia się w dokładną i rzeczowa obserwację. Historia
życia każdej jednostki jest przede wszystkim procesem przystosowania się do wzorów
i zasad przekazanych przez tradycję społeczności, w której żyje. Zwyczaje społeczeństwa
kształtują doświadczenia i zachowanie jednostki od chwili narodzin. Zanim nauczy
się mówić, jest już małym tworem swojej kultury, a zanim dorośnie i stanie się
zdolna do brania udziału w jej działalności, zwyczaje właściwe tej kulturze są już jej
zwyczajami, wierzenia jej wierzeniami, trudności nie do pokonania jej trudnościami.
Każde dziecko urodzone w danej grupie społecznej dzieli z nią to wszystko, ale żadne,
urodzone w społeczeństwie z innej części świata, nie zdoła nigdy uzyskać nawet tysięcznej
tego części. Nie istnieje problem społeczny, którego zrozumienie byłoby
obowiązkiem tak ważkim, jak obowiązek zrozumienia roli zwyczaju. Póki nie uświadomimy
sobie jego praw i odmian, podstawowe, najbardziej złożone sprawy życia
ludzkiego muszą pozostać niezrozumiałe.
Badanie zwyczaju może przynieść korzyści tylko w wypadku przyjęcia pewnych tez
wstępnych, z których część była dotąd przedmiotem gwałtownych sprzeciwów.
Przede wszystkim każde badanie naukowe wymaga, by nie traktować w sposób
uprzywilejowany tego czy innego elementu spośród tych, które badanie bierze pod
uwagę. We wszystkich mniej spornych dziedzinach, takich jak badanie kaktusów czy
termitów lub natury mgławic, konieczną metodą badania jest zebranie i uporządkowanie
odpowiedniego materiału i zwrócenie uwagi na wszystkie | możliwe odmiany form
i kombinacji. W ten sposób dowiedzielibyśmy się wszystkiego — co nauka ustaliła —
na przykład o prawach astronomii czy zwyczajach żyjących społecznie owadów.
Jedynie nauki społeczne badając człowieka ograniczyły się do badania jednej odmiany
lokalnej, to jest cywilizacji zachodniej.
Istnienie antropologii było ex definitione niemożliwe tak długo, jak długo tkwiły
w umysłach ludzkich rozróżnienia między nami a ludami prymitywnymi, między nami
a barbarzyńcami, między nami a poganami. Trzeba było najpierw osiągnąć ten stopień
dojrzałości, który nie pozwala już przeciwstawiać naszych własnych przekonań przesądom
naszych bliźnich. Konieczne było uznanie, że instytucje, które opierają się na tych
samych przesłankach, dajmy na to nadnaturalnych, trzeba rozpatrywać razem, nie wyłączając
z nich i naszych instytucji.
[…] Cywilizacja zachodnia, wskutek przypadkowych okoliczności historycznych,
rozprzestrzeniła się szerzej niż kultura jakiejkolwiek innej grupy lokalnej z dotąd nam
znanych. Narzuciła ona swe wzory większej części kuli ziemskiej i dlatego to skłonni
jesteśmy uwierzyć w jednolitość zachowania ludzkiego, do której w innych okolicznościach
by nie doszło. Nawet bardzo prymitywne ludy bywają bardziej od nas świadome
roli cech kulturowych i mają po temu słuszne racje. Miały bezpośrednie doświadczenia
z innymi kulturami. Zetknęły się z ich religiami, z systemem ekonomicznym,
z zakazami w dziedzinie małżeństwa i widziały, jak zacierają się one w obliczu kultury
białego człowieka. Ludy te porzuciły jedne cechy kulturowe i przyjęły inne, często
w sposób nie dość uświadomiony, ale zupełnie dobrze zdają sobie sprawę z istnienia
różnorodnych urządzeń ludzkiego życia. Niekiedy za dominującą cechę białego człowieka
uznają jego skłonność do współzawodnictwa handlowego lub jego praktyki
wojenne, podobnie jak to czyni antropolog.
Biały człowiek ma doświadczenia innego rodzaju. Nigdy nie spotkał się z outsiderem,
chyba że był to outsider już zeuropeizowany.